Tradycjonalizm

Krytyczne spojrzenie

Czy tradycjonalizm to herezja?

Dodano: 2021-01-18
Pojęcie herezji jest dosyć trudnym pojęciem. Najczęściej w celu zdefiniowania jakiegoś terminu, to sięgamy do powszechnie uznawanego autorytetu, jakim jest Słownik Języka Polskiego.

I tam też odnajdujemy takie oto definicje:

herezja
1. «pogląd religijny sprzeczny z dogmatami religii panującej»
2. «odstępstwo od powszechnie przyjętego poglądu»

Jednakże nie jest to jedyna obecna definicja. Sprawa okazuje się tym bardziej skomplikowana, że ani Kościół w swoim oficjalnym magisterium, ani sprawujący swój urząd papieże nie wypowiadali się na temat definicji tego słowa, a jedynie swoim autorytetem orzekali o herezji. Tak więc okazuje się, że największym autorytetem, który podjął się zdefiniowania tego pojęcia okazał się człowiek, który został uznany przez Kościół za doktora teologii - ks. Jules Didiot:

Herezją nazywa się w Kościele katolickim wszelka nauka, wprost przeciwna jednemu z dogmatów, podawanych przezeń za objawione przez Boga. Katolik, staje się heretykiem materialnym, gdy bezwiednie wyznaje jakąś naukę wierze objawionej przeciwną, staje się zaś formalnym heretykiem, gdy naukę przeciwną przyjmuje dobrowolnie i świadomie, a tym samym uporczywie.

Tym samym, jeśli chcemy się ściśle trzymać tej definicji, to należy zauważyć, że istotą herezji jest głoszenie nauki, która zaprzecza jakimś nieomylnym dogmatom wiary. Więc tym samym propagowanie nauki niezgodnej z obecnym nauczaniem Kościoła w świetle tej definicji - nawet jeśli jest uporczywe (co bez żadnych wątpliwości ma miejsce w przypadku bractwa św. Piusa X), nie musiałaby oznaczać jeszcze herezji. Tak więc jeśli spojrzymy chociażby na kwestię kanonizacji posoborowych papieży. Z jednej strony można już mówić o ostatecznym i nieomylnym orzeczeniu Kościoła, oraz można mówić o tym, że bractwo św. Piusa nie uznaje ich świętymi. Ale tutaj dalej jest jeden problem - oni zasłaniają się tym, że ani nie sprawują ich kultu, ani nie zaprzeczają ich świętości. W tej kwestii milczą - i oczekują na nowe magisterium Kościoła, który tę sprawę rozstrzygnie we właściwy sposób... Tak więc jak widać - z jednej strony nie można im zarzucić herezji - bo przecież nie kwestionują otwarcie ich świętości... Jednakże nie zauważają, że herezja może znajdować się w nieco innym miejscu - a mianowicie: między wierszami... Otóż tym samym dają do zrozumienia, że obecny Kościół nie posiada autorytetu, aby orzekać o świętości i że taki autorytet będzie posiadało dopiero przyszłe magisterium, które orzeknie o niesłuszności magisterium poprzedniego. A niestety, o ile nie sprawowanie kultu świętych herezją nie jest, to odbieranie obecnemu Kościołowi waloru nieomylności w kwestii orzekania o świętości - już może nią być.